Historia przebudowy
Ponownie wróciliśmy na ląd – tym razem rozpoczęliśmy murowanie kolejnych słupów tym razem pod przyszły taras.

Słupy wyszły z rzeki – to na nich w przyszłości zmontujemy taras
A w domu przyszedł czas na montaż drewnianych okien, które robione na zamówienie, dojechały spod Włocławka.


Mogliśmy już podziwiać jesienną rzekę i koło przez okno w kuchni, a także przez okno tarasowe. Teraz każde z nich trzeba było dokładnie wykończyć.
W niektórych przypadkach to była koronkowa robota

„Kieliszkowa wiecha” z panem Edwardem Bryską. Wszystkie okna na parterze – gotowe!

Równolegle z oknami montowane były instalacje. Wszystkie, bo młyn nigdy nie pełnił roli domu mieszkalnego

W przerwie murowania przyszedł czas na rozmaite obróbki blacharskie: na ganku, na słupach tarasowych, na kominie

Najwyższy punkt na naszym młynie. Z tej wysokości wszystko wygląda niezwykle – i winnica, i gospodarstwo sąsiadów

Kiedy zrobiło się chłodniej, zakończyliśmy prace na zewnątrz, ale czasu nie marnowaliśmy.
Przyszła pora na podłogę w piwnicy. Oczywiście ze starej cegły!
Dół młyna – wyremontowany, słupy pod przyszły pokój nad kołem i taras – zrobione, okna na parterze i w piwnicy – zamontowane.
I w takim stanie w 2011 r. zamknęliśmy młyn na zimę.


Rozlewisko przed młynem. To tutaj zimą, kiedy spadnie mróz można jeździć na łyżwach (sami sprawdziliśmy!).
To tutaj latem kajakarze muszą zrobić tzw. przenoskę. Nie da się przepływać pod mostkiem, zwykle wody jest za mało